-

zw

Wszystkie grzechy Zygmunta Luksemburskiego

Według propagandowej wersji historii cesarz niemiecki oraz król Wegier i Czech w jednej osobie – Zygmunt Luksemburski był kimś w rodzaju błędnego rycerza. Człowiek minionej epoki, organizował nieudane krucjaty przeciw Turkom i husytom, na które trwonił fundusze Królestwa Węgier. Lubił turnieje rycerskie i towarzystwo ladacznic. Jeszcze kilka lat przed śmiercią dziękował władzom miasta Brna za udostępnienie na 3 dni dla siebie i swoich rycerzy miejskich domów publicznych. I ciągle brakowało mu pieniędzy.

Był bufonem, bo kiedy dostojnik duchowny odważył się poprawić błąd Zygmunta w wypowiedzi łacińskiej, Zygmunt powiedział, że jako król Rzymian jest ponad gramatyką. Był dziwakiem, bo czując nadchodzący koniec ubrał się w ceremonialny strój i siedział na tronie czekając na śmierć. Dla Polaków Zygmunt to przyjaciel Zakonu Krzyżackiego, czyli wróg. Dla Czechów to człowiek, który zdradził Jana Husa na soborze w Konstancji, najpierw wydając dla niego list żelazny, a potem nie reagując na jego uwięzienie i skazanie na śmierć. Podobno wytłumaczono mu, że zobowiązania wobec heretyka są nieważne.

Być może, gdyby Zygmunt przygarnął Jana Husa i na czele armii husytów ruszył przeciwko wiernym Kościołowi Węgrom nazywano by go wielkim władcą. Ale tak się nie stało, został zapamiętany jako główny wróg husytów. I pewnie dlatego cieszy się taką opinią jak powyżej.

Droga Zygmunta do najwyższych zaszczytów nie była łatwa. Po śmierci w 1382 roku Ludwika Wielkiego  (zwanego w Polsce Ludwikiem Węgierskim), w królestwie Węgier doszły do głosu najróżniejsze polityczne gangi. Zygmunt, margrabia brandenburski, brat króla niemieckiego i czeskiego Wacława, po wielu perypetiach i dramatycznych zdarzeniach zasiadł na tronie węgierskim w 1387 r. Stało się tak dlatego, że zawarł małżeństwo z córką Ludwika Wielkiego, Marią. Ale jego autorytet na Węgrzech nie był wielki. Niektóre z panoszących się  gangów Zygmunt zwalczał, a z innymi się sprzymierzał. A co najmniej jeden gang sam stworzył.

Zygmunt spędził część młodości w Krakowie, bo był jednym z kandydatów na króla Polski, jako narzeczony wspomnianej powyżej Marii, córki Ludwika Węgierskiego. Jedną z osób, które Zygmunt poznał w Polsce był rycerz Ścibor ze Ściborzyc, herbu Ostoja. Ścibor w późniejszych latach był przeciwnikiem króla Władysława Jagiełły i dlatego zerwał związki z Polską i zaczął służyć Zygmuntowi. Zygmunt zaufał mu i uczynił go jednym z najpotężniejszych ludzi na Węgrzech, nadając mu liczne zamki na Słowacji, głównie nad Wagiem, oraz tytuł wojewody Siedmiogrodu. Była to bardzo trafna decyzja, bo syn Ścibora o tym samym imieniu, panując nad pograniczem węgiersko-czeskim zapewniał Węgrom względne bezpieczeństwo w późniejszych czasach, kiedy husyci pustoszyli Śląsk i Niemcy. Ścibor do celów politycznych wykorzystywał ziomków pieczętujących się herbem Ostoja. Do skonfliktowanych mafii węgierskich, chorwackich, wołoskich i innych dołączyła więc z woli Zygmunta mafia polska, która cieszyła się jego pełnym zaufaniem.

Zygmunt nie był wzorem cnót rycerskich, ale pragmatycznym i często bezwzględnym politykiem. Po lekturze artykułu historyka z Bratysławy Martina Stefanika, doszedłem nawet do wniosku, że Zygmunt jako władca wyprzedzał swoją epokę, a jego niepowodzenia wynikały z tego, że wrogów miał naprawdę potężnych.

Jednym z najważniejszych wrogów była Republika Wenecka, upokorzona przez Ludwika Wielkiego w wojnach,  w których nie tylko straciła na rzecz Węgier wybrzeże dalmatyńskie, ale została zmuszona do płacenia rocznego trybutu w wysokości 7 tysięcy dukatów. Suma nie była może jakoś szczególnie dotkliwa, bo jeden konwój galer z Bliskiego Wschodu przywoził towary warte 200 tysięcy dukatów. Ale prestiż Republiki cierpiał na tym mocno. Wenecjanie początkowo nawet wspierali Zygmunta, traktując go jako mniejsze zło na tronie węgierskim od kogoś z Andegawenów. Korzystając ze słabej pozycji Zygmunta po klęsce prowadzonej przez niego krucjaty antytureckiej pod Nikopolis (1396), Wenecjanie przestali płacić trybut.

Wszystko zmieniło się, kiedy w 1411 roku Zygmunt został wybrany królem rzymsko-niemieckim. Wenecjanie kilka lat wcześniej opanowali miasta Vicenza, Padwa i Werona, uznawane za część cesarstwa. Zygmunt został zobowiązany przez swoich elektorów do odzyskania tych miast z rąk Wenecjan. Oprócz działań wojennych podjął też ekonomiczne, podobne do tych które próbował wprowadzić w trakcie swoich wojen z Wenecją Ludwik Wielki – organizowanie nowych szlaków handlowych i podkopanie pozycji Wenecji jako pośrednika w handlu. Ale Zygmunt był bardziej uparty od swojego poprzednika na tronie węgierskim, być może dlatego, że nie mógł liczyć na podobne sukcesy militarne. Jego wojna ekonomiczna z Wenecją trwała z przerwami aż do roku 1433.  

12 stycznia 1412 roku Zygmunt zakazuje miastom hanzeatyckim handlu z Wenecją. Wydaje też listy kaperskie dla kapitanów, którzy mieli rabować statki handlujące z Wenecją. W listopadzie 1412 r. Zygmunt pożycza ponad 2 miliony groszy praskich od Władysława Jagiełły, zastawiając w zamian część Spisza. Pieniądze te były to częścią odszkodowania od Zakonu Krzyżackiego dla Polski po wojnie z lat 1409-1411.

I tu dochodzimy do kwestii sojuszu Zygmunta Luksemburskiego z Krzyżakami. Węgierscy historycy   - Gusztav Wenzel i Pal Engel twierdzili, że sojusz Zygmunta Luksemburskiego z Krzyżakami był pozorny, a sprytny Ścibor ze Ściborzyc, wykorzystując konflikt polsko-krzyżacki nie raz  wyciągał pieniądze od Krzyżaków dla swojego władcy. Kampania Ścibora, który na czele armii węgierskiej jesienią 1410 r. zaatakował ziemię sądecką w ramach sojuszu z Krzyżakami była ustawką między Zygmuntem a Jagiełłą. Ścibor ograniczył się do spalenia Starego Sącza, a następnie wycofał się na Węgry. Rzekome odparcie go przez wojska polskie miałoby być tylko legendą. Myślę, że jest to pytanie do znawców Zakonu Krzyżackiego, a tacy na pewno czytają Szkołę Nawigatorów – czy jest możliwe aby rycerz Ścibor i jego suweren oszukiwali Zakon Krzyżacki? Przyzwyczailiśmy się do traktowania Zakonu przez pryzmat wizji Sienkiewicza i komunistycznej propagandy - jako przebiegłych mnichów ze świetnym wywiadem, twórców nowoczesnego państwa. Tymczasem biografowie Ścibora traktują Zakon jako dojną krowę wywiedzioną (nomen omen) w pole przez sprytnego polskiego rycerza i niemieckiego króla na węgierskim tronie.

Wracając do konfliktu Zygmunta z Wenecją, pieniądze wyciągnięte od Krzyżaków według Stefanika miały być przeznaczone na wojnę we Włoszech.  Równolegle Zygmunt postanowił stworzyć alternatywny dla weneckiego szlak handlowy przez Siedmiogród, Wołoszczyznę i kolonie genueńskie nad Morzem Czarnym w głąb Azji. Alternatywą była droga przez Mołdawię do kolonii genueńskiej Moncastro. Na zachodzie dwa rozgałęzienia tego szlaku miały prowadzić do Wiednia i wzdłuż Wisły do Gdańska. W sprawie organizacji tego szlaku Zygmunt skontaktował się z chanem Złotej Ordy, a jego głównym sojusznikiem na wschodzie był władca wschodniej Anatolii Kara Osman, wróg sułtanów tureckich i Wenecji. Zygmunt namawiał też cesarza bizantyjskiego do zamknięcia statkom weneckim drogi na Morze Czarne.  Liczył na współpracę niemieckich kupców obecnych na Słowacji i w Siedmiogrodzie. Z Węgier miały być wywożone metale i wyroby żelazne oraz tekstylia, zaś importowane miały być bawełna i przyprawy orientalne.     

Skoro jest mowa o tekstyliach – Zygmunt zdawał sobie rolę  z ich strategicznego znaczenia. W Koszycach , nazywanych przez Węgrów Kassa zamierzał stworzyć ośrodek produkcji barchanu, lniano-bawełnianej tkaniny, jednostronnie barwionej. Tkanina ta miała swoją wielką karierę dopiero przed sobą, nie tylko jako materiał na bieliznę, ale także na stroje kobiet, duchownych i angielskich robotników. W XIV wieku barchan stopniowo wypierał tkaniny składające się w całości z lnu. Koszyce miały już tradycję produkcji barchanu, a Zygmunt zamierzał po prostu skupić całą produkcję tej tkaniny w Królestwie Węgier właśnie w tym jednym mieście.   

Rada Miejska Koszyc nie spełniła jednak nadziei Zygmunta. Jej członkowie byli głównie kupcami, a nie producentami barchanu. Możliwość udzielania przez Koszyce zezwoleń na import barchanu i eksport bawełny sprawiała, że radni działali z nastawieniem na zysk. Jeśli im się to opłacało, sprowadzali gotowy barchan i wywozili bawełnę, niszcząc miejscową produkcję. Poza tym korzystając ze swoich przywilejów eliminowali konkurencję kupców z południa cesarstwa, co sprawiało, że ci ostatni decydowali się na łamanie blokady Zygmunta i współpracę z Wenecją. W Niemczech były też inne ośrodki produkcji barchanu, które rywalizowały z Koszycami.

Wenecjanie zagrożeni w podstawach swojej egzystencji próbowali parokrotnie organizować zamachy na życie Zygmunta Luksemburskiego, o czym niekiedy dość otwarcie mówiono na obradach rządzącej Wenecją Rady Dziesięciu. Żaden z zamachów się nie powiódł.

Zygmunt postanowił w 1417 roku podjąć konkretną współpracę z Mediolanem i Genuą. Handel niemiecki na Morzu Śródziemnym miał być prowadzony przez te dwa włoskie miasta, które zaoferowały kupcom z cesarstwa takie same warunki jak kupcom miejscowym, bez restrykcji i dyskryminacji stosowanej przez Wenecję. Kupcy niemieccy mogli nawet sami kupować lub wypożyczać okręty, co w Wenecji nie było możliwe. Miasta niemieckie zareagowały ostrożnie, domagały się od Mediolanu i Genui więcej konkretów i dodatkowych przywilejów. Być może decydowała o tym chłodnym przyjęciu propozycji obawa przed weneckimi gangsterami.  

W 1418 roku miasta niemieckie muszą jednak zerwać kontakty handlowe z Wenecją, bo Zygmunt Luksemburski jest w tej kwestii nieubłagany. Złe wiadomości przychodzą też do Wenecji ze Wschodu. Chan Złotej Ordy najeżdża kolonię wenecką Tana u ujścia Donu, powodując straty o wartości 60 tysięcy dukatów.  To chyba najtrudniejszy moment dla Wenecji, prawdziwe śmiertelne zagrożenie. Płatni zabójcy nie są w stanie niczego zrobić Zygmuntowi. Ale są też inne sposoby – na przykład otwarcie jakiegoś nowego frontu wojennego. Walki toczą się co jakiś czas na pograniczu turecko-węgierskim, ale starcia wojsk tureckich z oddziałami Zygmunta nie stanowią dostatecznego odciążenia dla Wenecjan.

Tymczasem w Czechach trwa ferment po śmierci Jana Husa. Jego zwolennicy złorzeczą Zygmuntowi, który wydał list żelazny, a potem  nie obronił Husa przed uwięzieniem i skazaniem. Ale królem Czech jest brat Zygmunta, Wacław Luksemburski, który nie był w to zamieszany. Myślę, że wydarzeniom z lata 1419 w Pradze i  śmierci Wacława Luksemburskiego warto by się przyjrzeć pod takim kątem – czy aby nie byli w to zamieszani jacyś Włosi? Wacław umiera, podobno z przerażenia rozruchami wywołanymi przez husytów, królem Czech zostaje Zygmunt i wiadomo, że dojdzie do wojny między nim a armią husycką.

Z czeskiej „Baśni jak niedźwiedź” pamiętamy, że armia husycka to przedsiębiorstwo służące do wyciskania pieniędzy, a jej ideologia została przyniesiona z Anglii w postaci nauk Wiklefa. I była też w „Baśni” uwaga, że w żadnej z książek poświęconych ruchowi husyckiemu  nie ma mowy o banku który udzielił husytom kredytu. Wiele wskazuje na to, że był to bank wenecki.

Zygmunt Luksemburski miał od 1419 r. kłopoty w Czechach. Poza tym nie słuchali go niektórzy niemieccy kupcy tradycyjnie związani z Wenecją, mimo, że groziły im surowe kary. Ale zawiodły go też Mediolan i Genua. Miasta te były politycznie niestabilne, co nie sprzyjało handlowi. Nie były też stale wierne Zygmuntowi, okresowo sprzymierzając się z Wenecją. Wówczas Zygmunt był zmuszony odwoływać blokadę Wenecji, a po porozumieniu z Mediolanem i Genuą ustanawiać ją na nowo. Blokada staje się z upływem lat coraz mniej poważnym przedsięwzięciem.  Wreszcie Zygmunt w 1433 roku ustępuje ostatecznie i kończy blokadę definitywnie, bo papież Eugeniusz IV, Wenecjanin, uzależnia koronację cesarską Zygmunta od zawarcia przez niego rozejmu z Wenecją.  Eugeniusz IV odgrywa też ważną rolę w negocjacjach pokojowych z husytami.

Można zauważyć taki zbieg okoliczności: początek wojen husyckich zbiega się z punktem szczytowym wojny ekonomicznej Zygmunta z Wenecją. W 1433 r. , kiedy  Zygmunt  ostatecznie rezygnuje z walki z Republiką,  niezwyciężeni dotąd husyci zaczynają przegrywać bitwy. Na Śląsku przegrywa książę głogówecki Bolko V Husyta, a w Bawarii plądrujący ten kraj dwutysięczny kontyngent husytów we wrześniu 1433 r. doznaje klęski z rąk niemieckiego rycerstwa pod Hiltersried. Zaś w 1434 r. taboryci przegrywają z umiarkowanymi husytami pod Lipanami i powstaje możliwość porozumienia się umiarkowanych utrakwistów z cesarzem Zygmuntem i z Kościołem katolickim, do czego rzeczywiście wkrótce dochodzi.    

Wenecja jako podpora herezji? Patrząc na dzieje Republiki Weneckiej w dłuższej perspektywie można wątpić, czy elity Wenecji miały rzeczywiście charakter katolicki. Udział Republiki w walkach z Turcją i różnych Świętych Ligach chyba zbytnio przesłania nam rzeczywistą politykę prowadzoną przez Wenecję. Tutaj można nawiązać też do licznych studentów angielskich uczących się w podległej Wenecji Padwie, o czym pisał w sobotę Gospodarz. W Padwie z pewnością  nie uczono wierności papieżowi. 

Zygmunt Luksemburski nie mógł pokonać husytów i Wenecjan równocześnie, musiał więc szukać rozwiązań pokojowych. Zrezygnował z nieskutecznej blokady ekonomicznej Wenecji.  Jak pisze Martin Stefanik, po działaniach Zygmunta pozostał jednak nowy szlak handlowy z Węgier nad Morze Czarne.     

Myślę, że ubrany w cesarskie szaty, czekający na śmierć na swoim tronie w południowomorawskim Znojmie Zygmunt Luksemburski mógł być zadowolony z tego co osiągnął w polityce, mimo wielu przegranych w życiu bitew. Umierał jako władca Niemiec, Węgier i Czech. Czy żałował wszystkich złamanych obietnic i intryg, które podejmował? Czy spowiadał się ze swojego rozwiązłego życia?  A może po prostu stwierdził, że jest ponad moralnością tak samo jak i ponad gramatyką i nie prosił Boga o przebaczenie.

Mapka wg Stefanika, przedstawiająca szlak handlowy popierany przez Zygmunta Luksemburskiego (linia przerywana) i szlaki weneckie

Szlaki handlowe lądowe do Mediolanu i Genui (linia przerywana), oraz inne szlaki na południu cesarstwa i w północnych Włoszech 

 

Link do artykułu Marka Stefanika (niestety dostępny tylko po włosku z angielskim streszczeniem):

 https://journals.openedition.org/mefrm/2820

Ciekawy jest także artykuł Wojciecha Iwańczaka „Postać Zygmunta Luksemburskiego w ujęciu Jana Długosza”:

cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.../woj_cie_ch_iw_anczak_102-112.pdf



tagi:

zw
12 sierpnia 2019 23:31
29     1213    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
toscano7 @zw
12 sierpnia 2019 23:35

Znowu ciekawy, świetny tekst, czuję że z samiuśkiego ranka rozpocznie się ciekawa dyskusja. Plus!

zaloguj się by móc komentować

toscano7 @zw
12 sierpnia 2019 23:41

Dziękuję również za włoski tekst Stefanika chyba ze Słowackiej Akademii Nauk. Przeciekawy. Człowiek wgłębił by się wielowarstwowo. Ale ten brak czasu... Mannaggia...

zaloguj się by móc komentować

zw @toscano7 12 sierpnia 2019 23:41
13 sierpnia 2019 00:04

Dziękuję za opinię. Rzeczywiście Stefanika warto przeczytać od początku do końca. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @zw
13 sierpnia 2019 06:47

Zygmunt interesował mnie do tej pory tylko w związku z Zawiszą Czarnym, trzeba to zmienić

zaloguj się by móc komentować

zw @gabriel-maciejewski 13 sierpnia 2019 06:47
13 sierpnia 2019 08:14

O Zawiszy też chciałem napisać, ale tekst już zrobił się długi, więc zrezygnowałem bo to dosyć znana sprawa. Z podobnego powodu nie napisałem szerzej o bitwie pod Nikopolis.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @zw
13 sierpnia 2019 09:04

Chyba mamy tu moment, kiedy pomiędzy Hanzą a Wenecją się popsuły układy.

I wojna Cesarstwa z Wenecją chyba wcale się w 1433 nie skończyła. W 1434 wybucha wojna Hanzy z Holandią zakończona pokojem w Kopenhadze w 1441 roku. W 1454 rozpoczyna się wojna trzynastoletnia (czyli de facto Hanza-Polska), a w 1470 mamy kolejny front w trakcie wojny Hanza - Anglia, ktora trwa do 1474. Do tego dodajmy zniszczenie kantoru Hanzy w Nowogrodzie przez Iwana III w 1494.

Przejęcie przez Zygmunta Luksemburczyka Hanzy do celów wojny z Wenecją spowodowało jej unieważnienie. Hanza zamiast budować własną potęgę musiała przeznaczyć środki na na obronę w kolejnych wojnach.

Być może tu należy również szukać przyczyn wystąpienia Lutra i reformacji - zabrakło środków i trzeba było sięgnąć po majątek Kościoła.

zaloguj się by móc komentować

zw @zw
13 sierpnia 2019 09:25

O tym nie pomyślałem, że Zygmunt blokując Wenecję mógł też chcieć osłabić miasta hanzeatyckie. Wspierał przecież ich konkurentów w Królestwie Węgier- Koszyce, miasta siedmiogrodzkie.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @zw
13 sierpnia 2019 14:29

Sporo rzeczy wydaje się klarować ale jest jeszcze jedna istotna sprawa, która myślę mogłaby rzucić jeszcze więcej światła rolę Husytów w tych wszystkich rozgrywkach. Nie ma tego też w Czeskiej Baśni jak Niedźwiedź, choć temat jest poruszony.

Chodzi mi o ten styl walki Husytów oraz o broń palną, która wydaje się być wtedy zdecydowanie zaawansowaną tchnologią, która w zaskakująco dużych ilościach trafiła do Czech. Ciekawi mnie po prostu - czy faktycznie Husyci dysponowali najnowszymi zdobyczami w tej dziedzinie? Mieli np. lepszy proch czy coś takiego? I gdzie produkowano ten sprzęt. Gdzie mogło być źródło technologii. Czy może ktoś wie coś więcej na ten temat?

zaloguj się by móc komentować

zw @smieciu 13 sierpnia 2019 14:29
13 sierpnia 2019 16:17

Rózni autorzy podają, że broń palna była produkowana w miastach czeskich. To jest możliwe, bo kraj był dobrze rozwinięty godpodarczo. Technologia broni palnej mogła być przyniesiona z Włoch, Francji i Flandrii, bo tam toczono w XIV i XV wieku wiele wojen. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @smieciu 13 sierpnia 2019 14:29
13 sierpnia 2019 17:15

Broń strzelecka była produkowana głownie w Czechcach. I eksportowano ja  do wszystkich krain europejskich.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @zw 13 sierpnia 2019 16:17
13 sierpnia 2019 17:20

W Czechach  od dawna eksploatowano bogate złoza  rudy żelaza  oraz istniało  juz wówczas mocno rozwinięte hutnictwo, kowalstwo etc.

Czeski  monopol (nieomal) dotyczył zwłaszcza  produkcji armat rozmaitych kalibrów, bo do ich wyttworzenia potrzebne były duże ilości żelaza. 

zaloguj się by móc komentować

smieciu @zw
13 sierpnia 2019 18:34

Ok. Dzięki. Czyli o ile techniki być może nikt nie musiał przynosić. Nie skojarzyłem że Czechy wtedy były taką gospodarczą potęgą. Ktoś jednak rzucił na to okiem i znalazł sposób jak najlepiej wykorzystać. Jako taktykę wojenną.

zaloguj się by móc komentować

zw @stanislaw-orda 13 sierpnia 2019 17:15
13 sierpnia 2019 18:46

Czy można prosić o jakieś namiary na teksty mówiące o tym eksporcie broni z średniowiecznych Czech? Encyklopedia handlu podaje, że handel bronią palną rozwinął się w XVI wieku. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @zw 13 sierpnia 2019 18:46
13 sierpnia 2019 22:49

Eksport to termin współczesny. A wtedy  nie drukowano przecież  roczników dotyczącychn handlu zagranicznego. Po prostu poszczególni książęta czy królowie składali zamówienia, a na terenie  Czech produkowano.

Jakiego rodzaju teksty miałyby o tym mówić? Są to dane rozproszone po rozmaitych publikacjach. Wówczas w Europie nie było nadmiaru  zakładów zbrojeniowych o czeskim standardzie. Jeśli w ogóle były wówczas jakieś inne  poza tym terenem.

zaloguj się by móc komentować

zw @zw
13 sierpnia 2019 23:19

Amerykanin Kelly De Vries pisze, że królowie angielscy zlecali produkcję dział we własnym kraju. Trudno mi uwierzyć, żeby miasta niemieckie i włoskie były gorsze. Zwłaszcza te ostatnie, do których najszybciej docierały nowe rodzaje broni ze Wschodu.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @zw 13 sierpnia 2019 23:19
13 sierpnia 2019 23:35

i dlatego jak popłynęli na Moimkwiecie to zabrali z sobą kowala z ziem polskich.

;)

.

zaloguj się by móc komentować

zw @MarekBielany 13 sierpnia 2019 23:35
14 sierpnia 2019 07:45

Angielscy kowale mieli swój rozum i nie chcieli popłynąć. Drobna poprawka - na Majowym Kwiecie, a nie Moim.

zaloguj się by móc komentować

zw @zw 13 sierpnia 2019 23:19
14 sierpnia 2019 08:35

Jeff Kinard wymienia ośrodki produkcji dział:

-we Francji w XIV wieku: Lille, St. Omer, Tuluza, Cahors, Tournay, Montauban, Bioule, Agen, Laon, Chartres, Caen, Chalon

-we Włoszech w Parmie (koniec XIV w.) i w Como (1429)

w Niemczech: Naumburg, Kolonia, Augsburg, Erfurt, Norymberga, Dortmund, Wesel, Getynga, Brunszwik i przede wszystkim Frankfurt

Od początku XV w. działa były produkowane przez Krzyżaków w Malborku.

Także Hiszpanie w tamtych czasach produkowali działa, ale zdaniem Kinarda, gorszej jakości. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @zw 14 sierpnia 2019 08:35
14 sierpnia 2019 12:08

Upieram się, że ziemie czeskie były w XV w. największym europejskim ośrodkiem zbrojeniowym (lufy armatnie).

Co nie oznacza, że jedynie  w Czechach istniała taka produkcja.

Ale liczy się przede wszystkim skala tej produkcji.

zaloguj się by móc komentować

zw @stanislaw-orda 14 sierpnia 2019 12:08
14 sierpnia 2019 14:25

Informacje o skali produkcji armat w średniowieczu nie są łatwe do znalezienia. Dotarłem tylko do danych dotyczących jakiegoś miasta chińskiego gdzie wyprodukowano ich tysiące. Trudność może polegać na tym, że produkcja luf armatnich byla dodatkowym zajeciem warsztatow ludwisarskich, a jak policzyć produkcję tych warsztatów w całej rozwiniętej Europie-od Hiszpanii po Malbork? Zgadzamy się, że husyci wykorzystywali lokalną produkcję. Ale wątpię w dominację czeską na rynku luf armatnich już na początku 15 wieku. To może bardziej dotyczy drugiej połowy 15 wieku, kiedy w samych Czechach nie było już takiego zbytu na działa jak w czasie wojen husyckich i warsztaty chcąc dalej produkować znalazły nowe rynki zbytu. Anglojezyczni autorzy, ktorzy Czech i Wegier w ogóle nie zauważają, piszą, że w drugiej połowie 15 wieku królowie angielscy mniej się interesowali produkcją dział. Może to wynikalo z pojawienia się taniego towaru od konkurencji. 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @zw 14 sierpnia 2019 07:45
14 sierpnia 2019 22:04

Dzięki za korektę. :)

A może tu chodziło o inne sprawności w fachu kowalskim ?

Ciekawe.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @zw 14 sierpnia 2019 14:25
14 sierpnia 2019 22:19

Husyci używali lekkich, mobilnych  armatek, łatwych do przewożenia, nomen omen,  transportem taborowym (na wozach).

Takie mogły być produkcji lokalnej, możliwej w wielu miejscach nawet odległyuch od miejsc wytapiania rudy (wymagały mniej surowca). To troche abstrakcyjna dysputa, gdyz jest ocztywiste, że cięzkich dział nie transportowano z Czech np. za Piremeje, czy za Kanał Angielski , więc tam musiała byc własna produkcja. Natomiast  jesli  chodzi o resztę Europy kontymetalnej, istniała dominacja zbrojowni czeskich.

 

 

zaloguj się by móc komentować

zw @MarekBielany 14 sierpnia 2019 22:04
14 sierpnia 2019 23:48

Wśród pasażerów Mayflower nie ma polskich nazwisk. Ci rzemieślnicy dotarli wcześniej. Gdybym był miłośnikiem twórczości profesora Pastusiaka, to bym to wiedział. A tak musiałem sprawdzić w Internecie :)

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @zw
14 sierpnia 2019 23:55

Nie obiecam, ale poszukam w piwnicy.

P.S.

To nie Pastusiak. To była bardzo ładnie wydana broszura (?) w sztywnej/tłoczonej okładce !

zaloguj się by móc komentować

zw @zw
15 sierpnia 2019 00:26

Na dwusetna rocznicę Deklaracji Niepodległości wydawano książki o Polakach w Ameryce. Ale żadnej już nie mam.

zaloguj się by móc komentować

zw @stanislaw-orda 14 sierpnia 2019 22:19
15 sierpnia 2019 00:40

Nie znalazłem żadnych konkretów na temat handlu działami w średniowieczu. Anglicy z Cambridge piszą, że Francuzi i Włosi produkowali na własne potrzeby, a Niemcy i Flamandowie także eksportowali. Ale może ci autorzy traktują Czechy jako część Niemiec.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @zw 15 sierpnia 2019 00:40
15 sierpnia 2019 11:26

Król Czech.był cesarzem Cesarstwa Niemieckiego Narodu Rzymskiego.

Działa zdobywano, uszkodzone przetapiano, etc. To były bardzo cenne trofea.

Trzebaby rozdzielić  produkcję pierwotną, opartą o żelazo wytapiane z rud, od "produkcji" w recyklingu.

Temat jest złożony i jestem zdania, że zarysowany tu został zarys problemu, ktory nie jest w tym miejscu  do rozstrzygnięcia, np.  ze wzgledu na brak całosciowych danych.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @zw
16 sierpnia 2019 09:49

B. dobre. Dzięki. Elity weneckie z pewnością były wyznania kabalistycznego, choć doktrynę kościelną dobrze znały, ale na zasadzie znajomości języka wroga.  

zaloguj się by móc komentować

zw @Magazynier 16 sierpnia 2019 09:49
16 sierpnia 2019 11:42

To bardzo prawdopodobne. Dziękuję za odwiedziny i opinię.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować